Rok 1962
Rok 1962 upłynął zdecydowanie spokojniej niż rok poprzedni. Zarówno Zarząd jak i Rada Nadzorcza weszły w okres pracy pod stabilnym kierownictwem – prezes Zarządu Henryk Bobek kierował pracą RSM do 1982 r., a nowy przewodniczący Rady Władysław Stachowski był wybierany na tę funkcję do 1975 roku. Plany budowlane przewidywały na ten rok przydzielenie 170 mieszkań i realizację 616 w stanie surowym. Łączne wydatki zaplanowano na 25 mln. zł. Koszt budowy 1 m2 mieszkania ustalono na 3.200 zł. Jak można przeczytać w prasie z tego okresu – nie była to kwota mała, w porównaniu np. z kosztem mieszkań oddawanych przez DBOR-y. Jednak zaletą budynków spółdzielczych miała być jakość mieszkań (choć różnie z tym bywało) oraz nowoczesność architektury wznoszonych domów i ich lokalizacja. Rzeczywiście, RSM udało się rozpocząć budowy w bezpośrednim sąsiedztwie centrum Rybnika oraz na ul. Kościuszki , która stawała się reprezentacyjną ulicą miasta. Pierwsze budynki powstały też w Rydułtowach przy ul.1 Maja. Osiedle budowane głównie dla pracowników miejscowej kopalni miało liczyć 92 mieszkania. Domy wznoszone w Rybniku były przedmiotem zainteresowania lokalnej prasy. „Nowiny” na przestrzeni roku 9 razy zamieszczały publikacje dotyczące RSM . Chwalono rozwiązania architektoniczne – o osiedlu przy ul. Kościuszki i Chrobrego pisano: Jest to przykład racjonalnego wykorzystania małego skrawka ziemi. Oczywiście , nie zadając sobie trudu twórczego myślenia , można by widoczne na rysunku domy ustawić równolegle do ulicy, czyniąc zadość tradycji i ... nudzie. Usytuowanie domów pod kątem 45o w stosunku do jezdni- można zaliczyć do efektownych i z punktu widzenia urbanistyki udanych...Na tym polega między innymi rola architekta w pogłębianiu wrażliwości społeczeństwa na piękno. Osiedle to miało liczyć 90 mieszkań oraz na parterze domu przy ul. Chrobrego sklep kombinowany (mięsno-podrobowo-garmażeryjny). W domach przewidziano centralne ogrzewanie zasilane przez kotłownię Rybnickiej Fabryki Maszyn. Projekt przedstawiono pod tytułem „Piękna dzielnica” ubolewając jednocześnie, że nie zostanie on zrealizowany w formie przedstawionej na rysunku: Jedno charakterystyczne spostrzeżenie: wszystkie domy osiedla będą liczyć pięć kondygnacji, mimo że pierwszy dom z prawej strony posiada w projekcie osiem kondygnacji. O co chodzi? Ktoś uznał, że jest on za wysoki, że- widocznie- niepotrzebne są w mieście punktowce, w rezultacie „ścięto” mu dwa piętra. Uczyniono to w okresie, kiedy urbaniści postulują zabudowę Rybnika w górę. Coś tu „nie gra”. Podobał się także oddany do użytku budynek przy ul.Kościuszki 13. Przeznaczony dla 34 rodzin zawierał takie udogodnienia jak centralne ogrzewanie ( młodszym czytelnikom może to wydawać się dziwne , ale na owe czasy nie było to zbyt częste) oraz zsypy dla śmieci. Za ciekawe uznano zastosowanie eternitowych falistych płyt w elewacji budynku. Niestety , już w następnym tygodniu okazało się , że nie wszystko napawa optymizmem. W 30 numerze „Nowiny” pisały: Ostatnio wybudowane przez „Rybniczankę” mieszkania budzą niepokój. Niepokoi zaś szczególnie budynek przy ulicy Kościuszki nr 13. Czy mamy wymieniać braki i wyraźne niedbalstwa? Od paru mieszkańców budynku otrzymaliśmy ich cały spis, smutny i godzący w autorytet Spółdzielni. Nie, nie będziemy tutaj cytować tej „czarnej listy”. Wzywamy jednak Spółdzielnię : Idźcie, zobaczcie – i natychmiast naprawcie. Nie wolno tracić zaufania spółdzielców. Usuwanie usterek, konserwacja i bieżące remonty stawały się coraz bardziej widoczne w strukturze kosztów spółdzielni : wynosiły 24%, podczas gdy koszty administracyjne zaledwie 1%o (oczywiście , największe środki pochłaniały inwestycje). Przyczynami takiego stanu rzeczy były: niska jakość niektórych materiałów (np. piece gazowe po krótkim czasie nadawały się do wymiany) i niesolidność wykonawców robót. Problemem były także częste opóźnienia prac budowlanych w stosunku do planów. Dobrze ilustruje to sytuacja z końca października, kiedy to wykonawca przeniósł brygady tynkarskie z budów RSM na budynki wznoszone dla Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych. Powód był prozaiczny – za oddanie budynku do eksploatacji w terminie.... DBOR płacił specjalną premię. Spółdzielnia takich środków nie posiadała, więc była przesuwana w harmonogramach robót, tym bardziej, że za nieterminowe wykonanie robót nie groziły w praktyce żadne sankcje. W takiej sytuacji w RSM zaplanowano utworzenie 16 osobowej grupy konserwacyjnej dla właściwego utrzymania nowych jeszcze domów. Prace budowlane posuwały się jednak dalej. Rozpoczęto budowę przy ul.Kraszewskiego, pod koniec roku wyburzono „kasztelankę” przy Placu Kopernika , robiąc miejsce pod budynek mieszkalny oraz sklep. W maju spółdzielnia gościła delegację rządową z Jugosławii, która zapoznała się z zagadnieniami organizacyjnymi i technicznymi spółdzielczości mieszkaniowej. Fakt ten jest godny odnotowania, bowiem wizyta była złożona w dwóch najlepszych spółdzielniach na Śląsku : w Bielsku-Białej i właśnie w Rybniku. Obok budowy mieszkań i lokali użytkowych , Statut spółdzielni przewidywał w miarę możliwości i potrzeb organizowanie i prowadzenie osiedlowych warsztatów naprawczych, pralni, kąpielisk, świetlic, klubów, bibliotek i miejsc zabaw i wypoczynku dla dzieci. Początki działalności tego typu były w RSM dość trudne. Pomieszczenia po browarze na osiedlu Tęczowa, w których planowano urządzenie świetlicy i magla, zostały przekazane przez Radę Narodową Centrali Tekstylnej na magazyn. Kolejny magiel zaprojektowano w budynku przy ul. Kościuszki 24/26 , jednak jak się okazało już w trakcie przygotowań, wejście do pomieszczenia było zbyt wąskie. Magiel nie chciał się również zmieścić przy Kościuszki 13. W budynku tym postanowiono jednak urządzić na 4 piętrze czytelnię. Pralnia z kolei miała być usytuowana w nowych budynkach osiedla Kościuszki – Chrobrego. Uciążliwy dla lokatorów był również brak uporządkowania terenów wokół budynków po prowadzonych pracach. Ze względu na liczne problemy związane z uzyskaniem spychacza, piasku a przede wszystkim środków finansowych na tego typu prace , część porządków wokół budynków była wykonywana przez samych mieszkańców. We wrześniu Rybnicka Spółdzielnia Mieszkaniowa oddała do użytku 1000 izbę. Z tej okazji odbyła się uroczystość, o której jednak nic bliższego, na podstawie dostępnych źródeł, nie potrafimy powiedzieć. W życiu codziennym spółdzielni , jak wynika z informacji składanych przez Zarząd Radzie Nadzorczej dominowały w tym okresie problemy inwestycji i eksploatacji. Stwierdzono, że od czasu naliczania odsetek od nieterminowych wpłat czynszu, zmniejszyła się kwota zaległości, a bieżące czynsze płacone są regularnie. Okazało się również , że pomimo braku mieszkań, nie wszystkie nowe „M.” znajdują jednakowo łatwo chętnych. W związku z małym zainteresowaniem najmniejszymi i największymi mieszkaniami wśród członków RSM, część trzeba było oddać do dyspozycji zakładów pracy, które finansowały wkłady mieszkaniowe dla swoich pracowników. Trzeba pamiętać, że cały czas obowiązywały normy metrażu mieszkań oraz ich zaludnienia. W 68 mieszkaniach spółdzielczych nie były dotrzymane normy zaludnienia - brakowało 74 osób, a normy metrażu były przekroczone o 37 cm2. Z tego powodu spółdzielnia nie mogła skorzystać z dodatkowych ulg w spłatach kredytów zaciągniętych na budowę. Wśród spraw organizacyjnych należy odnotować zakończenie sporów związanych z rejestracja nowego Statutu RSM. Przeprowadzenie zmian było obligowane nowym Prawem spółdzielczym. Zmiany takie uchwalono już w grudniu 1961 r, jednak Centralny Związek Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego zakwestionował zapisy w 8 paragrafach. Z kolei Rada spółdzielni rozpatrując zastrzeżenia Związku w trzech punktach utrzymała treść przepisów w brzmieniu przyjętym przez Walne Zgromadzenie. Nastąpiła ożywiona korespondencja pomiędzy spółdzielnią, Związkiem a sądem. Decydującym argumentem za przyjęciem statutu w wersji „obowiązkowej” była jak się wydaje, groźba wstrzymania przez Bank Inwestycyjny kredytowania spółdzielni. Rada Nadzorcza RSM zmieniła skład w trakcie majowego Walnego Zgromadzenia. 31 maja dokonano wyboru prezydium . Przewodniczącym został ponownie Władysław Stachowski, zastępcą Arkadiusz Pierchała, sekretarzem Eugenia Janeczko. Powołano również komisje: rewizyjną, gospodarczą i społeczno – wychowawczą. Jednak do końca roku komisje – poza rewizyjną – praktycznie nie wykazały się żadną działalnością. Sama Rada odbyła 10 posiedzeń plenarnych. 1962 rok spółdzielnia zamykała efektem oddanych do użytku domów na terenie Rybnika i Rydułtów.

