Historia RSM Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej sięga początków roku 1957. W tym czasie w prasie i w radio pojawiać zaczęły się informacje na temat możliwości budownictwa spółdzielczego. Przedstawiano istniejące już spółdzielnie mieszkaniowe, akcentując , że dają one możliwość rozwiązywania istniejącego niemal wszędzie problemu braku mieszkań. W takiej atmosferze doszło między innymi na początku kwietnia do spotkania Przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Rybniku Pawła Zientka z Zygmuntem Podleśnym.
Paweł Zientek w odróżnieniu od części ówczesnych urzędników miejskich odnosił się bardzo życzliwie do zamiarów założenia w Rybniku spółdzielni lokatorskiej. 15 kwietnia (poniedziałek)odbyło się zebranie informacyjne dla osób zainteresowanych członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej. Zgromadziło ono około 25 osób. Oprócz wspomnianej wyżej spółdzielni lokatorskiej mającej budować „bloki” omawiana była również możliwość założenia Spółdzielczego Zrzeszenia Budowy Domów Indywidualnych. W tamtych bowiem latach domy mieszkalne kojarzyły się raczej z niewielkimi budynkami komunalnymi ( jakie np. powstały na osiedlu Wieczorka) bądź z domami jednorodzinnymi. Jak wspomina Zygmunt Podleśny – słyszało się opinie, że budowane bloki oszpecą nasze miasto. Jednak ówczesny gospodarz tego terenu , Paweł Zientek jednoznacznie poparł w trakcie spotkania ideę założenia spółdzielni dla budowy domów wielorodzinnych. Wyraził przy tym ubolewanie z powodu niewielkiej liczby osób obecnych na zebraniu, podczas gdy codziennie dociera do niego o wiele większa ilość petentów szukających pomocy w uzyskaniu mieszkania. Na zakończenie zebrania ustalono liczby chętnych na poszczególne formy budownictwa i tak: założeniem Spółdzielczego zrzeszenia budowy domków jednorodzinnych zainteresowanych było 8 osób , podczas gdy akces do spółdzielni mieszkaniowej zgłosiły 4 osoby. Postanowiono w związku z tym przeprowadzić jeszcze jedno zebranie i poprzedzić je możliwie szeroką akcją informacyjną. Zachowane streszczenie protokołu z tego zebrania nie pozwala na ustalenie ani dokładnej daty jego odbycia, ani nazwisk osób (lub przynajmniej ich ilości) w nim uczestniczących. Być może ktoś z czytelników dysponuje takimi informacjami – bylibyśmy wdzięczni za podzielenie się nimi z „Wiadomościami”. W trakcie zebrania podano kilka bliższych informacji dotyczących planowanego przedsięwzięcia: spółdzielnia miała zabudowywać głównie śródmieście – jako tereny przeznaczone pod tę formę budownictwa wymieniono ul Rewolucji Październikowej, Gliwickiej i Wysokiej. Wpisowe miało wynosić 50 złotych, a wkład (tak napisano w oryginale – chodzi tu o udział ) 500 złotych. Zebrani w głosowaniu ustalili zamiar powołania Spółdzielni Mieszkaniowej.
Wyznaczono termin Zebrania Założycielskiego na 21 sierpnia 1957r. na godzinę 17-tą. Przygotowanie Zebrania powierzono Henrykowi Brachmanowi, Janowi Brolowi , Stanisławowi Lekstoniowi i Franciszkowi Moroniowi. Zgodnie z założeniami 21.8.1957r. (środa) w sali posiedzeń Rady Narodowej przy ul. Chrobrego odbyło się Walne Zgromadzenie Założycielskie Członków Spółdzielni Mieszkaniowej z odpowiedzialnością udziałami w Rybniku. W porządku obrad znalazły się następujące sprawy: -przyjęcie Statutu -określenie planu działalności spółdzielni -uchwalenie najwyższej sumy zobowiązań -zatwierdzenie preliminarza budżetowego na okres przed włączeniem do planu inwestycyjnego -wybory Rady Nadzorczej i Zarządu Według protokołu w Zebraniu wzięło udział 30 lub 32 członków. Przewodniczącym Zebrania został Zygmunt Podleśny, sekretarzem Ludgarda Pacha, asesorami Lucjan Napieralski i Zygmunt Ochojski. Zebrani przyjęli Statut – był to tzw. statut wzorcowy w którym należało uzupełnić dane dotyczące konkretnej spółdzielni. Pierwszy Statut RSM przewidywał m. in.: -członkami RSM mogły być osoby fizyczne i prawne ; -wpisowe w wysokości 50 zł, a udział 500 zł. Pomimo przeprowadzonego głosowania nad takimi kwotami ( co zresztą zapisane zostało w protokole zebrania) w treści Statutu złożonego do Sądu zapisano wpisowe w wysokości 100 zł; -na deklaracji przystąpienia do spółdzielni wymagane były podpisy dwóch członków wprowadzających; -wkład mieszkaniowo-budowlany mógł być wnoszony zarówno w gotówce, materiałach budowlanych lub w formie pracy własnej członka i jego najbliższej rodziny; -możliwe było wnoszenie przez zakłady pracy i instytucje społeczne czy polityczne tzw. wkładów patronalnych, będących bezzwrotnym dofinansowaniem dla osób fizycznych do ich wkładów budowlanych; -liczba członków spółdzielni-osób fizycznych nie mogła przekraczać liczby domów jednorodzinnych lub samodzielnych lokali mieszkalnych przewidzianych w programie budowy; -skreślenie z listy członków mogło nastąpić na skutek niecelowości członkostwa –tzn, jeżeli program budowy nie przewidywał dostarczenia członkowi mieszkania; -członek skreślony bądź wykluczony ze spółdzielni , a który odwołał się od tej decyzji do Walnego Zgromadzenia, nie miał prawa „brać udziału w Walnych Zgromadzeniach z wyjątkiem udziału w tym punkcie porządku obrad Walnego Zgromadzenia, w którym rozpatrywana jest jego sprawa”; -w przypadku nie zwolnienia mieszkania przez osoby które utraciły do niego prawo, były one z niego usuwane „w trybie postępowania sądowego, bez obowiązku dostarczenia przez Spółdzielnię mieszkania zastępczego”; -Walne Zgromadzenie zwoływane powinno być dwa razy do roku; -Rada Nadzorcza powoływana była na okres 3 lat i liczyć miała 6 członków. Co roku 1/3 składu Rady ustępowała. W pierwszych dwóch latach decydowało o tym losowanie, następnie „starszeństwo wyboru”. Ustępujący członek Rady mógł być ponownie wybrany do jej składu. Prezydium Rady było wybierane co roku; -Zarząd był wybierany na 3 lata. Plan działalności Spółdzielni przyjęty przez Walne Zgromadzenie przewidywał budowę 6 bloków mieszkalnych o 156-ciu mieszkaniach zawierających 438 izb. Czas realizacji określono na trzy lata: 1958-1960, w każdym roku planując wybudować 2 budynki po 146 izb. Koszt przedsięwzięcia określono według posiadanego orientacyjnego kosztorysu na 18.396.000 złotych. Koszt budowy jednej izby wynosił 42.000 zł. Dla porównania zarobki deklarowane przez pierwszych członków wynosiły miesięcznie od 1.000 do 2.500 zł. Stąd też niezbędne było uzyskanie kredytów, których spłata rozłożona była na 40 lat. Członkowie zobowiązani byli wnieść wkłady w wysokości 10% kosztów budowy przed rozpoczęciem budowy. Planowany kredyt miał wynieść 16.557.000 zł. Walne Zgromadzenie zatwierdziło również „preliminarz budżetowy na okres działalności przed włączeniem do planu inwestycyjnego w wysokości 5.994.000zł. Następnie w tajnych głosowaniach wybrano Radę Nadzorczą , do której weszli: Henryk Brachman, Karol Gruszczyk, Ignacy Jędrychowski, Zofia Kojzar, Franciszek Moroń, Lucjan Napieralski i Zygmunt Ochojski. (Co ciekawe, wbrew ustaleniom dopiero co przyjętego Statutu wybrano o jedną osobę więcej, niż należało. Niezgodność ta powstała prawdopodobnie ze względu na fakt, że każda z 7 kandydujących osób otrzymała taką samą liczbę głosów – tak przynajmniej wynika z protokołu). Wybrano również Zarząd Spółdzielni. Spośród 30 osób zakładających Rybnicką Spółdzielnię Mieszkaniową nie wszyscy zostali członkami tejże spółdzielni – część z różnych przyczyn nie wniosła wymaganych wkładów. Przekrój społeczny grupy założycieli był szeroki : od górników poprzez nauczycieli, adwokatów, rzemieślników, po dyrektorów. W opinii wydanej 29.06.1957r przez Prezydium MRN odnośnie założenia spółdzielni znalazło się m.in. takie sformułowanie : „Kandydatom na członków spółdzielni powinna być udzielona pomoc Państwa, biorąc pod uwagę ich przynależność klasową i charakter wykonywanego zawodu” – jednak takie zastrzeżenie nie miało wpływu na ograniczenia możliwości przystępowania do spółdzielni. Bezpośrednio po Walnym Zgromadzeniu miało miejsce ukonstytuowanie się Rady Nadzorczej i Zarządu RSM. Przewodniczącym Rady został Lucjan Napieralski, zastępcą Franciszek Moroń, sekretarzem Zygmunt Ochojski. Zarząd tworzyli: Przewodniczący – Jan Brol, zastępca –Stanisław Lekstoń, członek Zarządu- Zygmunt Podleśny. Aby RSM mogła być wpisana do Rejestru należało jeszcze uzyskać ze Związku Spółdzielni Mieszkaniowych oświadczenie o celowości założenia Spółdzielni. Oświadczenie takie otrzymano 7.10.1957r., co pozwoliło na złożenie wniosku do sądu o zarejestrowanie RSM. Postanowienie wydane w tej sprawie dnia 7 listopada 1957 roku przez Sąd Powiatowy w Katowicach, rejestrujące Rybnicka Spółdzielnię Mieszkaniową pod numerem rejestru RS 684 – zakończyło etap tworzenia , a rozpoczęło historię działalności naszej spółdzielni. Pierwszą siedzibą spółdzielni był pokój z telefonem udostępniony przez Miejską Radę Narodową w budynku przy ul. Chrobrego 2. Członkowie Zarządu wykonywali w tym czasie swoje obowiązki społecznie. (Opracowano na podstawie dokumentów z archiwum RSM oraz wspomnień P.Zygmunta Podleśnego)
Rok 1958
Z końcem 1957 roku zamknął się etap organizacji „Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej z odpowiedzialnością udziałami”. Trwał on krótko – od spotkania na którym wybrano osoby mające przygotować zebranie założycielskie do momentu zarejestrowania spółdzielni upłynęło zaledwie pół roku. Spółdzielcze Zrzeszenie Budowy Domków Jednorodzinnych, które ukonstytuowało się wcześniej niż RSM ( na początku lipca ) do końca 1957 r. nie uzyskało zaświadczenia o celowości ze Związku Spółdzielni Mieszkaniowych i praktycznie nie mogło rozpocząć działalności. W tej sytuacji członkostwo w RSM mogło dać większe szanse na uzyskanie własnego mieszkania – choć nie w „swoim” domku , ale za to taniej. Kredytem w spółdzielni mieszkaniowej typu lokatorskiego ( a taką była RSM ) można było bowiem pokryć 90% kosztów budowy, a sam kredyt należało spłacić w ciągu 40 lat. W spółdzielczych zrzeszeniach budowy domów jednorodzinnych kredyt można było uzyskać : do 85% wartości robót przy budowie domku o wielkości do 50 m2 powierzchni użytkowej , do 80% przy powierzchni do 85 m2 p.u. , oraz do 70% przy budowie domku o powierzchni do 110 m2. (Domki o powierzchni przekraczającej 110 m2 o dodatkowe 30 m2 mogli budować przedstawiciele wolnych zawodów, artyści, lekarze, naukowcy. Jednak dodatkowa powierzchnia nie mogła być sfinansowana kredytem.) Kredyty te były spłacane przez 25 lat. Kiedy przegląda się prasę tego okresu widać wyraźnie, że to właśnie budowa domków jednorodzinnych była o wiele szerzej propagowana i początkowo rzeczywiście rozwijała się bardzo dynamicznie. Świadczyć o tym mogą wysokości kredytów, które w skali powiatu rybnickiego były udzielone na dwie formy budownictwa: na budowę domków były to kwoty 9 mln zł (1957 r.) , 19,9 mln zł (1958 r.), 17,5 mln zł (1959 r.) a na budownictwo spółdzielcze typu lokatorskiego 1,5 mln zł (1958 r.) i 4,3 mln zł (1959). Tendencja ta trwała do początku lat sześćdziesiątych. Dlatego chyba warto przypomnieć nazwiska tych osób, które decydując się w sierpniu 57 r. na przystąpienie do spółdzielni, umożliwiły jej powstanie. Według protokołu Zebrania założycielskiego byli to: Brachman Henryk, Bramski Józef, Brol Jan, Dorobis Stanisław, Fabian Henryk, Goliński Bogdan, Gradziński Franciszek, Gradziński Tadeusz, Gruszczyk Karol, Heisig Walter, Jędrychowski Ignacy, Jureczko Józef, Kojzar Zofia, Kojzar Romuald, Krajewski Bogdan, Król Jan, Kufieta Lidia, Lekstoń Stanisław, Marcinek Józef, Moroń Franciszek, Myrwa Maria, Napieralski Lucjan, Ochojski Zygmunt, Perkowski Włodzimierz, Pietruszka Kazimierz, Podleśny Zygmunt, Polok Róża, Siwczyk Herman, Szulik Rafał, Witała Wincenty, Wojak Lucjan, Zimoń Maksymilian. W okresie od września do grudnia 1957 roku Zarząd RSM odbył trzy posiedzenia.W tym czasie oprócz załatwiania spraw związanych z organizacją spółdzielni , przygotowano projekt planu inwestycyjnego na 1958 rok, otwarto konto w Banku Inwestycyjnym na które należało wpłacać wpisowe, udziały oraz zaliczki na wkład mieszkaniowo – budowlany. Przyjęto również w poczet członków RSM 103 osoby , dwa wnioski o członkostwo oddalono, w stosunku do dwóch osób postanowiono „ przeprowadzić informację o prowadzeniu się pod względem moralnym”. W sprawie najważniejszej, tzn. budownictwa , uzyskano lokalizację dla dwóch pierwszych budynków przy ulicy Cmentarnej. Budowę rozpoczęto 14 marca 1958 r. Wybrano do realizacji tzw. „typowy projekt” cieszyńskiego architekta. Koszt budowy 1 izby określono na 45 tys. zł. Wśród pierwszych członków zapotrzebowanie na wielkość przyszłych mieszkań przedstawiało się następująco: 4 pokoje i kuchnia (w tym 1 izba na warsztat pracy) – 10 chętnych; 3 pokoje i kuchnia - 51 chętnych; 2 pokoje i kuchnia - 38 chętnych; 1 pokój i kuchnia - 5 chętnych; 1 pokój („garsoniera”) - 1 chętny. Ponadto 3 osoby reflektowały na garaże Na 3 stycznia 1958 (piątek) r. zwołano zebranie członków – początkowo miało ono do spełnienia rolę informacyjną, jednak ze względu na konieczność zatwierdzenia Regulaminów: Walnego Zgromadzenia oraz Rady Nadzorczej, potraktowano je jak Walne Zebranie. Wzięło w nim udział 76 członków, a odbyło się podobnie jak pierwsze w sali Miejskiej Rady Narodowej. Oprócz przyjęcia wspomnianych regulaminów, zebrani zapoznali się z wybranym do realizacji projektem budynku i zostali poinformowani o planowanym koszcie budowy. Wykonawcą został gliwicki oddział Spółdzielczego Przedsiębiorstwa Budowlanego. Wśród spraw finansowych zatwierdzono preliminarz wydatków spółdzielni na kwotę 90 tys. zł oraz podano przybliżoną wysokość opłaty ( praktycznie miała to być spłata kredytu oraz koszty eksploatacji ) za jedną izbę – około 84 zł. W ciągu następnych tygodni Zarząd podjął decyzje odnośnie planów budowy dalszych budynków. Na 1958 rok zaplanowano całkowite zrealizowanie, oprócz dwóch domów przy ul. Cmentarnej , jeszcze 2 przy ul. Kościuszki, a dwa kolejne przy tejże ulicy- miały być ukończone na wiosnę następnego roku. Postanowiono opracować trzy inne typy dokumentacji, między innymi budynku posiadającego mieszkania o większym metrażu i większej ilości izb (do 4 pokoi, z czego dwa powinny mieć co najmniej 20 m2) z przeznaczeniem dla rzemieślników i lekarzy oraz budynku posiadającego na parterze sklepy. Aby móc budować należało pozyskiwać dalsze tereny. 24 stycznia odbyło się w tej sprawie spotkanie w Prezydium MRN , w którym wzięli również udział przedstawiciele rybnickiego Browaru .Zadeklarowali oni chęć udzielenia pomocy finansowej dla swoich pracowników w formie tzw. wkładów patronalnych w łącznej kwocie 300 tys. zł. W trakcie spotkania wytypowano również tereny pod przyszłą zabudowę spółdzielczą. Ogółem miało to być 13 lokalizacji w rejonach ulic : Kościuszki, Piecka, Zawadzkiego, Gliwickiej, Piasta, Buczka, Mikołowskiej, Rewolucji Październikowej. Z perspektywy lat widać , że większość planowanych terenów rzeczywiście udało się RSM wykorzystać. Jedynie teren przy ul. Piecka (obecnie Piłsudskiego) pomiędzy Szkołą Muzyczną a dworcem PKP uzyskał ostatecznie inne przeznaczenie. W dalszym ciągu wpływały deklaracje członkowskie, ale równocześnie pojawiły się rezygnacje z członkostwa RSM. Pierwszych osiem rezygnacji przyjęto 24.1.58r. Osobom rezygnującym spółdzielnia zwracała wpłacone udziały i wniesione wkłady budowlane w terminie sześciu miesięcy od daty zatwierdzenia bilansu za rok, w którym nastąpiła rezygnacja. Zdarzały się jednak wyjątki, kiedy to w/w kwoty wypłacano wcześniej – miało to miejsce w przypadku obłożnej choroby jednej z osób oraz , co stanowi specyfikę Śląska( chociaż w tamtym czasie nie było to częste) z powodu wyjazdu jednej z osób do Niemiec. W zachowanych dokumentach zapisano m.in. informację o przekroju społecznym grupy pierwszych 127 członków: 19 górników; 15 hutników; 17 robotników; 20 rzemieślników; 17 przedstawicieli wolnych zawodów; 30 innych pracowników umysłowych; 8 lekarzy; 1 duchowny. Ponieważ do rejestru członków wpisywano na podstawie złożonych deklaracji, cały czas były problemy z wyegzekwowaniem obowiązku wpłacenia wpisowego i udziału- w marcu takich osób było 56. Spółdzielnia co pewien czas zwracała się z pismami przypominającymi o konieczności wpłat określonych Statutem kwot, oraz ponaglającymi do wpłacania należnych części wkładów budowlanych. Osoby, które mimo tego nie regulowały swoich zobowiązań finansowych wobec spółdzielni, były wykreślane z rejestru członków. Powodowało to dużą fluktuację członków spółdzielni, więc aby zapobiec tej sytuacji Zarząd zadecydował, że od 1959 roku do rejestru członków będą wpisywane tylko te osoby, które wpłacą wpisowe i udział. Rok 1958 przyniósł istotną zmianę w przepisach o finansowaniu budowy spółdzielczych domów. Początkowo członków obowiązywała wpłata 10% wartości wkładu, jednak od 2 kwietnia 1958r. na skutek zmiany obowiązujących przepisów, wymagana była wpłata 15%.W związku z tym osoby , które zostały przyjęte do 1.04.1958r. powinny były spłacić brakujące 5% ratalnie, w okresie 5-ciu lat. Decyzja taka została podjęta na kolejnym Walnym Zebraniu, które miało miejsce w dniu 19 września 1958 r. (piątek). Na ogólną liczbę członków 314 w budynku Miejskiej Rady Narodowej zebrało się około 280 członków (dokładnej liczby nie można było ustalić, gdyż nie wszyscy obecni podpisali listę obecności). Przewodniczącym Zebrania został Henryk Tomanek, asesorami Julian Wojak i Eugeniusz Szymik, sekretarzem Eugenia Strarz. W porządku obrad znalazły się , poza wspomnianą wyżej sprawą zmiany wysokości wymaganej wpłaty wkładu budowlano-mieszkaniowego, również sprawozdania Zarządu z wykonawstwa inwestycji, zatwierdzenie planu inwestycyjnego na 1959 r., zatwierdzenie preliminarza budżetowego na ten okres, upoważnienie Zarządu do zaciągnięcia zobowiązań w wysokości 19.024 tys.zł. Ponadto zebranie uchwaliło przystąpienie RSM do Spółdzielczego Przedsiębiorstwa Budowlanego z udziałem 50 tys zł. Miało to na celu zagwarantowanie sobie dalszego wykonawstwa tej firmy, bowiem członkowie SPB mieli pierwszeństwo w zlecaniu robót tej firmie. Samo SPB borykało się w tym czasie z problemem braku rąk do pracy – z planowanych 186 robotników na placach budów rybnickiej Spółdzielni pracowało od 52 do 96 pracowników. Stąd też wynikała możliwość oddania do końca 1958 r 46 mieszkań przy ul. Cmentarnej. Pozostałe 105 mieszkań, których rozpoczęcie budowy zaplanowano również na ten rok miały zostać ukończone do czerwca 1959r. Ponieważ zaplanowano przygotowanie 28 kolejnych placów budów, konieczne stało się pozyskiwanie dalszych terenów. Oprócz działek których właścicielem był Skarb Państwa, Spółdzielnia otrzymywała oferty zakupu terenów od właścicieli prywatnych. W trakcie Zebrania planowano również dokonanie podziału mieszkań z efektów 1958 r. – jednak ze względu na późną porę postanowiono odbyć w tym celu zebranie pod koniec października. Szybki rozwój spółdzielni powodował konieczność zatrudnienia stałych pracowników. Pierwszą osobą przyjętą jako etatowy pracownik była Halina Tkocz , która przeszła do tej pracy z Rady Narodowej. Ogółem w RSM pracowała od 1.7.58 do 10.8.90 zajmując się przygotowaniem i realizacją inwestycji - jest to najdłuższy staż pracy w naszej Spółdzielni. Budowy ze strony RSM prowadzili w tym okresie inspektorzy nadzoru: Wacław Żaczek, Zenon Wujek oraz przez pewien czas Krzyżoszczak (niestety nie zapisano nigdzie w dokumentach jego imienia). Oprócz osób fizycznych przyjęto również pierwszych członków – osoby prawne. Były to: Oddział PTTK Rybnik (czerwiec 58r.) oraz P.U.P.i K. „Ruch” (sierpień 58 r.). Pomimo dużego zaangażowania do końca roku nie udało się ukończyć żadnego z rozpoczętych budynków.
Rok 1959
W roku 1958 pomimo planów i zapowiedzi, (między innymi w tygodniku „Nowiny”) nie udało się oddać do użytku budynków wznoszonych przy ul. Cmentarnej. Przyczyną takiej sytuacji była zbyt niska moc przerobowa Gliwickiego SPB związana z brakiem ...rąk do pracy. To , co może szokować młodszych czytelników, obcujących na co dzień ze słowem „bezrobocie” było wówczas jednym z hamulców tempa budowania. Robotnicy byli dowożeni na place budów z Gliwic i Raciborza. Stąd kilka razy kierownictwo SPB występowało z wnioskami do Miejskiej Rady Narodowej i spółdzielni o zapewnienie pomieszczeń hotelowych dla swoich pracowników na terenie Rybnika. Zarząd RSM już na początku roku 1959 zrezygnował z planów budowy hotelu, a pracowników SPB postanowiono zakwaterować w pomieszczeniach przeznaczonych na garaże w budynku nr 3 przy ul. Kościuszki. Wykonawca narzekał również na sposób dostarczania przez spółdzielnię dokumentacji do pierwszych budowanych domów – nie była ona bowiem przekazana w całości przed rozpoczęciem inwestycji, a przygotowywana etapami. Ostatecznie pierwszy budynek o 16 mieszkaniach ( a 48 izbach – bo tak najczęściej określano efekty budownictwa) oddano do użytku 7 lutego 1959 r. Poza tym realizowane były budynki przy ul.Cmentarnej ( 2) i Kościuszki (3) . Problemy stwarzały sprawy terenowe. Brak było ostatecznych uregulowań prawnych gruntów pod budynkami wzniesionymi na ul.Cmentarnej (tereny te przed wojną były własnością organizacji kościelnej tzw. „organistówki). Uzyskanie dużego terenu pomiędzy ulicami Kościuszki a Rewolucji Październikowej utrudniał przebiegający tamtędy wodociąg doprowadzający wodę na potrzeby browaru. Stąd też zaczęły się pojawiać propozycje zakupu gruntów od prywatnych właścicieli : przy ul. Kościuszki 13 oraz przy Hutniczej 18 (obecnie Saint –Vallier 4) gdzie dodatkowo wybudowany był budynek z 5 mieszkaniami. Kolejną możliwością było nabywanie terenów od Skarbu Państwa Taka drogą RSM planowało uzyskać tereny przy ul. Buczka, Piasta i Zawadzkiego. Na 10 kwietnia (piątek) zwołano Walne Zgromadzenie . Odbyło się ono tradycyjnie już w sali nr 28 Prezydium Miejskiej Rady Narodowej , ale jak okazało się w trakcie obrad, była ona już zbyt mała , aby pomieścić wszystkich członków. W porządku obrad znalazły się sprawozdania Rady Nadzorczej i Zarządu, przyjęcie sprawozdania finansowego za rok poprzedni , a ponadto: sprawy zakupu terenów, określenia zasad przydziałów mieszkań, oraz wybory części członków Rady Nadzorczej. Zgodnie bowiem ze Statutem ustępowała 1/3 Rady : byli to Henryk Brachman i Zofia Kojzar. Na ich miejsce zostali wybrani Tadeusz Tyślewicz i Adam Lach. Walne Zgromadzenie zaakceptowało również nabycie terenów od osób prywatnych. Dyskusję na zebraniu zdominowały problemy wykonawstwa budynków. Dyrektor gliwickiego SPB tłumacząc się z opóźnień w realizacji budów wskazał jako główną przyczynę kłopoty kadrowe i to tak w zakresie robotników jak i kadry technicznej. Mieszkańcy pierwszego budynku obecni na zebraniu podnieśli sprawę usterek w mieszkaniach – mowa była o złej jakości stolarki budowlanej i pieców kaflowych. Postulowano powołanie komisji, która miałaby zbadać stan budynku. Przedstawiciel wykonawcy przyznając, że usterki mają miejsce, tłumaczył ich powstanie pośpiechem i wykonywaniem prac w okresie zimowym przez mało kwalifikowanych robotników. Stwierdził równocześnie , że ukończony właśnie drugi budynek jest wolny od usterek. Przewodniczący Prezydium MRN Paweł Zientek w swoim wystąpieniu stwierdził, że Rybnicka Spółdzielnia Mieszkaniowa jest najlepsza w woj. katowickim , oraz że usterki występujące w pierwszym bloku nie powinny wpływać na utratę przez spółdzielców zaufania do spółdzielni. Zebranie powołało dwie komisje budowlane: stałą, składającą się z 5 przedstawicieli członków i po 1 Zarządu i Rady , oraz komisje do spraw usterek w budynku przy ul. Cmentarnej. Podczas omawiania spraw kolejności przydzielania mieszkań ustalono, że kryterium tym będą kolejność przystąpienia do spółdzielni oraz wniesienia wkładu. Zebranie zakończyło się optymistycznym akcentem – ustaleniem terminu odbioru kluczy do mieszkań w drugim budynku przy ul. Cmentarnej. Oceniając Zebranie, Zarząd podjął decyzje o bieżącym sprawdzaniu braków i usterek oraz ich usuwaniu. Zdecydowano, że w nowych budynkach nie będzie gospodarzy domów, a sprawę utrzymania czystości pozostawiono mieszkańcom. Z braku kubłów na śmieci zamówiono w Hucie „Silesia” beczki metalowe. Postanowiono również wynajmować na zebrania salę RZPW w zamian za wywożoną na stadion ziemię z wykopów. Praktyka jednak wykazała, że i ta sala była zbyt mała jak na potrzeby RSM. Liczba członków stale wzrastała – na dzień 30 września wynosiła już 734 .W kolejnym Walnym Zgromadzeniu wzięło udział 255 członków spółdzielni i było to zbyt dużo w stosunku do miejsca na sali. Drugie przewidywane statutem zebranie zostało zwołane na dzień 25 października (niedziela). Tematyką były m.in.plany spółdzielni na rok 1960, sprawy wykonania inwestycji w roku bieżącym, możliwość zakupu kolejnych terenów od osób prywatnych, zmiany w Statucie . Obowiązujące wówczas przepisy o zwoływaniu walnych zgromadzeń przewidywały, że zebranie może podejmować decyzje niezależnie od liczby członków biorących w nim udział. Jednak § 30 p2 mówił: „ Jeżeli w wyznaczonym terminie stawi się mniej niż połowa ogólnej liczby członków, Zarząd wyznacza nowy termin, w którym obrady Walnego Zgromadzenia uważane są za ważne bez względu na liczbę obecnych.” Problem ten rozwiązywano w taki sposób, że drugi termin był ustalany o kilkanaście minut później , niż planowany pierwszy termin. Omawiając wykonanie planów ubiegłorocznych, Prezes Zarządu poinformował obecnych, że z planowanego przerobu 22 milionów złotych SPB udało się przerobić jedynie nieco ponad 8 mln. Plan budowy na rok 1959 zakładał oddanie 6 budynków o 114 mieszkaniach i 319 izb na wartość 11 milionów złotych. Jak z tego widać , pozostawało to jeszcze poniżej przyjętych wcześniej planów rocznych. Według informacji podanych w trakcie zebrania przez Zarząd, plany budowy na lata nastepne obejmowały również wznoszenie domów na terenie Żor, Rydułtów i Dębieńska. Poinformowano również, że z RSM została połączona Spółdzielnia Mieszkaniowa Kolejarzy w Rybniku ( jednak o tym fakcie nic bliższego z zachowanych dokumentów nie da się powiedzieć) , w związku z tym RSM przejęła również plany budowlane tejże spółdzielni . Ogółem plan przyjęty przez Walne na 1960 rok przewidywał inwestycje na łączną kwote blisko 23 mln zł. Wymagało to zaciągnięcia kredytów w wysokości 19,5 mln zł. Oczywiście, zebranie nie było wolne od wpływów atmosfery politycznej tamtych lat - bo tak należy odbierać deklaracje o przekroczeniu dopiero co przyjętych planów, oraz podziękowania za wydatną pomoc i poparcie udzielane przez władze partyjne i terenowe „w tak zaszczytnym zadaniu, jakim jest zaspokajanie potrzeb mas pracujących na odcinku warunków bytowo-mieszkaniowych.” Cóż, taka była ówczesna retoryka . Jej przykłady można było znaleźć nawet w dokumentach tak z natury precyzyjnych, jak umowy z wykonawcą robót. W jednej z nich znalazł się zapis, że „zamawiający udzieli SPB wydatnej pomocy w uzyskaniu przydziałów na żelazo zbrojeniowe.” W sytuacji braku terenów pod budowę Walne Zgromadzenie wyraziło zgodę na zakup kolejnych terenów od właścicieli prywatnych: przy Placu Wolności 11, przy ul. Łony róg Kraszewskiego oraz przy Placu Kopernika .Ta ostatnia lokalizacja była możliwa po uzyskaniu zgody Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na rozbiórkę istniejącego budynku , tzw. Kasztelanki. Sprawa ta będzie miała swoje reperkusje dla życia Spółdzielni w roku następnym. W dyskusji na zebraniu pojawiły się głosy postulujące wprowadzenie wind, nawet najprostszych, w powstałych już budynkach. Padły też pytania o możliwość budowy garaży w budynkach. Odnośnie tego zagadnienia przedstawiciele spółdzielni stwierdzili, że takie plany napotykają na sprzeciw mieszkańców budynków, ze względu na zakłócanie ciszy i zadymianie podwórzy. Zachęcano również do korzystania z nowej formy oszczędzania wprowadzonej od niedawna przez PKO – były to książeczki mieszkaniowe, na których przez dwa lata należało gromadzić systematyczne wpłaty na wkład mieszkaniowy do spółdzielni. Rok 1959 spółdzielnia zamknęła efektem 4 zasiedlonych budynków i jednym oddanym w stanie surowym.
Rok 1960 Rok
1960 spółdzielnia rozpoczęła w nowej siedzibie – w budynku przy ul. Kościuszki 45 a. W ciągu dwóch lat działalności wybudowano 5 domów mieszkalnych. W budowie były trzy kolejne budynki pomiędzy ul. Kościuszki a Rewolucji Październikowej. Plan na 1960 r. opiewał na 21,5 mln. zł. co było związane z limitem przerobowym SPB wykonującego roboty na rzecz RSM. Łącznie planowano wybudowanie w ciagu roku 288 izb mieszkalnych. W lutym 1960 r. Zarząd podjął uchwałę o wprowadzeniu od 1 marca 1960 spółdzielczej gospodarki lokalami w budynkach stanowiących własność RSM. Wiązało się to z wprowadzeniem normy zaludnienia wynoszącej 12 m2 powierzchni mieszkalnej na jedną osobę. Do powierzchni mieszkalnej nie wliczano kuchni , bez względu na wielkość. Prawo do dodatkowej 1 izby mieszkalnej przysługiwało: osobom o szczególnych zasługach dla Polski Ludowej; z tytułu prowadzenia w związku z pracą zawodową lub społeczną stałej twórczej działalności naukowej, artystycznej, technicznej lub publicystycznej, jeśli działalność ta wymaga wykonywania systematycznej pracy w mieszkaniu; z tytułu zajmowania szczególnie odpowiedzialnych stanowisk kierowniczych w pracy zawodowej lub społecznej; ze względu na stan zdrowia. Decyzję o przyznaniu dodatkowej (zawsze tylko jednej - bo powyższych tytułów nie można było łączyć) izby podejmować miała Rada Nadzorcza. Uzasadnienie uchwały warto przytoczyć w całości, gdyż oddaje ducha tamtych czasów, których młodsi czytelnicy nie znają. Oto one: „ RSM w Rybniku korzystając z wydatnej pomocy Państwa w postaci udzielenia kredytów i przydzielenia działek budowlanych zobowiązana jest do prowadzenia właściwej polityki mieszkaniowej, jaką wytyczyła Partia i Rząd”. Powyższe decyzje były związane z przepisami o możliwości korzystania z ulg w spłacie kredytów. Przewidywały one, że z ulg mogą korzystać spółdzielnie pod warunkiem przestrzegania norm zaludnienia oraz uzyskiwania średniej powierzchni mieszkania w wysokości do 50 m2. Tygodnik „Nowiny” donosząc o sytuacji w spółdzielczości mieszkaniowej określił RSM jako „największą w Polsce (liczącą 900 członków) i najlepiej zorganizowaną”. Trudno powiedzieć , na ile stwierdzenia te były podyktowane lokalnym patriotyzmem, jednak faktem jest, że spółdzielnia stawała się coraz większym organizmem. Zatrudniała już 9 osób a swoim zasięgiem obejmowała (lub wg planów do 1962 r. miała objąć) teren Rybnika, Żor, Rydułtów, Czuchowa i Pszowa. Pierwsze Walne Zgromadzenie członków RSM w 1960 r. zwołano na 15 maja. W tym terminie z wymaganej liczby 372 członków przybyło tylko 172. Dlatego drugi termin wyznaczono na 30 maja. W porządku obrad znalazło się m.in. : zatwierdzenie planów na 1960 r; zmiana Statutu; zatwierdzenie regulaminu przydziału mieszkań; uzupełnienie składu Rady Nadzorczej. Zebrani przyjęli również wysokość opłat eksploatacyjnych i spłat kredytów w już zasiedlonych budynkach. Przyjęto kwotę 4,20 zł miesięcznie, na którą składało się : 1 zł eksploatacja i 3,20 spłata kredytu. Warto dodać, że już w tym czasie pojawiły się pierwsze zaległości we wnoszeniu opłat. Wynosiły one blisko 10 tys. zł. Rada Nadzorcza pod koniec 1960 r. postanowiła nawet, że na najbliższym walnym zgromadzeniu poda zebranym nazwiska osób nie płacących. Kolejnym punktem obrad było uzupełnienie składu Rady Nadzorczej. Jeden z obecnych złożył wniosek o rozszerzenie składu Rady do 9 osób. Wniosek ten przyjęto, pomimo tego, że wiązał się on z koniecznością zmiany Statutu, czego wcześniej nie dokonano. Po raz drugi w wyborach do Rady nie zastosowano się do zapisów Statutu – po raz pierwszy miało to miejsce na Zebraniu Założycielskim, gdy do Rady wybrano 7 osób, choć chwilę wcześniej uchwalony statut przewidywał 6-cio osobowy skład. W maju 1960 r na miejsce ustępujących członków: Jędrychowskiego i Moronia podano kandydatury 4 osób: Leona Chudoby, Anastazji Stachowskiej, Janiny Jankiewicz i ponownie Franciszka Moronia. Walne Zgromadzenie przyjęło wszystkie podane kandydatury. Od początku działalności RSM poddawana była różnego rodzaju kontrolom. Było to o tyle zrozumiałe, że spółdzielnie powstawały jak grzyby po deszczu, a niewiele osób miało doświadczenie w prowadzeniu tego typu organizmu gospodarczego. W opisywanym przez nas roku 1960 miały miejsce aż 4 kontrole. Wyniki tych działań kontrolnych nie stwierdzały istotnych uchybień w pracy spółdzielni, gdzie, o czym trzeba pamiętać, przez pierwsze lata pracowano społecznie. W trakcie ostatniej z kontroli zakwestionowano formalność i zasadność nabycia terenu przy pl.Kopernika. W ostatnim odcinku opisując starania RSM w celu zapewnienia terenów pod budowę zasygnalizowaliśmy, że zakup tego terenu będzie miał swoje dalsze konsekwencje. Wszelkie transakcje tego typu były poprzedzane opiniami Związku Spółdzielczości Mieszkaniowej , o które zwracała się RSM. W opisywanym przypadku opinia była pozytywna, jednak przeprowadzona w sierpniu kontrola zaleciła nie przeprowadzanie transakcji kupna parceli. Zakwestionowano między innymi fakt, że właścicielem terenu był przewodniczący Rady, jak również samą cenę. Rada Nadzorcza zajmowała się tą sprawą w czasie posiedzenia odbytego w dniach 30 listopada i dokończonego 3 grudnia. W trakcie obrad powiadomiono Radę, że zastępca prezesa S. Lekstoń wypowiedział umowę o pracę. Jednak obecny na posiedzeniu dyrektor Oddziału Związku z Katowic polecił wypowiedzenie wycofać. W czasie długich i jak wynika z protokołu Rady, gorących obrad ,obie strony przedstawiały argumenty na poparcie swoich stanowisk. Obrońcy decyzji o zakupie parceli podkreślali, że działali wyłącznie w interesie spółdzielni w sytuacji, gdy coraz trudniej było uzyskać tereny od Rady Narodowej, co groziło zahamowaniem dalszych inwestycji. Na 7 grudnia do sali Technikum Górniczego zwołano Walne Zgromadzenie, które jednak podobnie jak w maju nie doszło w pierwszym terminie do skutku. Przybyli na to zebranie przedstawiciele Związku po raz kolejny spotkali się z Radą Nadzorczą i Zarządem. Nie zachowały się niestety pisma zawierające wnioski pokontrolne ani odpowiedzi RSM. Jedynym dokumentem w tej sprawie są zapisy protokołów Rady Nadzorczej. Z nich to wiemy, że w trakcie kolejnego posiedzenia w dniu 14 grudnia z funkcji przewodniczącego Rady zrezygnował L.Napieralski, a w jego miejsce wybrano L.Chudobę. Cała sprawa zakończyła się w początkach 1961 roku. Jednak sama transakcja stała się faktem i spółdzielnia rozpoczęła starania o zezwolenie na wyburzenie zabytkowego budynku tzw. „kasztelanki” Nieco później tak komentowały to „Nowiny”: Ale rok 60-ty to nie tylko sprawa „kasztelanki”, która choć przykra i bogata w konsekwencje nie powinna jednak przesłaniać faktów, które przeważały w działalności Spółdzielni. W październiku oddano bowiem do użytku 3 bloki przy ul. Tęczowej z 45 mieszkaniami. W relacji z tego wydarzenia zamieszczonej w „Nowinach” pod tytułem „Majstersztyk ” (bo taką nazwą z upodobaniem tygodnik określał RSM) nie szczędzono pochwał za solidne wykonanie prac. Podkreślano zwłaszcza estetykę i wielobarwność powstałych budynków, co wyraźnie kontrastowało z dotychczas obowiązującymi standardami. Oddane do użytku domy były częścią planowanego na 11 budynków osiedla. Również w 1960 r. spółdzielnia wzbogaciła się o jeden gotowy budynek z 5 –oma mieszkaniami zakupiony na ul.Hutniczej 18.
Rok 1961 Rok
1961 był bardzo bogaty w wydarzenia zarówno w całej spółdzielczości jak i w Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Stąd też syntetyczny opis tego okresu jest trudny. W lutym Sejm przyjął Ustawę o spółdzielniach i ich związkach, która zastąpiła przepisy obowiązujące jeszcze od 1920 r. Rzecz jasna, po wojnie dokonano pewnych zmian, dostosowujących przedwojenną ustawę do ówczesnych realiów. Między innymi w art.1 umieszczono zapis : „Za spółdzielnię uważa się zrzeszenie o nieograniczonej liczbie członków i zmiennym składzie osobowym prowadzące wspólnie działalność gospodarczą w ramach narodowego planu gospodarczego dla podniesienia poziomu gospodarczego i kulturalnego życia członków oraz dla dobra Państwa Ludowego.” Przepisy art.17 przewidywały jeszcze sytuację analfabetyzmu, określając, jak postępować mają osoby nie umiejące pisać, które chcą przystąpić do spółdzielni. Ustawa przyjęta w 1961 roku zawierała cały dział dotyczący spółdzielni budownictwa mieszkaniowego. Wymieniała trzy formy spółdzielni tego typu: spółdzielnie mieszkaniowe ( członek był obowiązany wnieść wkład w wysokości części kosztów budowy, a prawo do lokalu nie było zbywalne) spółdzielnie budowlano-własnościowe ( członek wnosił wkład w wysokości pełnych kosztów budowy, a prawo do lokalu było zbywalne) spółdzielcze zrzeszenia budowy domów jednorodzinnych ( zawierane na okres budowy domów, na które członkowie wnosili całość kosztów budowy, a po jej zakończeniu przenoszono na nich własność domu i działki). Ustawa przeszło dwadzieścia lat regulowała działalność spółdzielni, więc na pewno będzie jeszcze okazja wrócić do przedstawienia jej treści. W Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej rok zaczął się od Walnego Zgromadzenia, które odbyło się we wtorek 10 stycznia 1961 r. w sali Technikum Górniczego. W zasadzie był to drugi termin dla grudniowego zebrania z poprzedniego roku i zgodnie z przyjętymi zasadami powinno ono zatwierdzić plany działalności, jednak jego przebieg zdominowały sprawy związane z zastrzeżeniami dotyczącymi sprawy „Kasztelanki”. W zebraniu wzięło udział 281 członków RSM. Dyskusja była niezwykle gorąca, pod adresem kierownictwa spółdzielni padło wiele zarzutów. Zebrani odwołali z funkcji prezesa Zarządu Jana Brola i Lucjana Napieralskiego ze składu Rady Nadzorczej. Uchwalono również poprawki w Statucie: m.in. poszerzenie składu Rady Nadzorczej do 9 członków, oraz powierzenie Radzie spraw powoływania i odwoływania Zarządu. Po Walnym Zgromadzeniu skład Zarządu zmniejszył się do dwóch osób. Dla uzupełnienia Rada oddelegowała ze swego składu do pracy w Zarządzie Adama Lacha. Jako wynik obrad Walnego, Rada postanowiła skierować do prokuratury sprawę zbadania zarzutów, które padły w trakcie zebrania . Zdecydowano również o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia .W okresie pomiędzy zebraniami RSM przeniosło swoją siedzibę z budynku przy ul. Kościuszki 45 do pomieszczeń zlokalizowanych na parterze budynku przy ul. Hutniczej 18. Zwolnione pomieszczenia zostały przydzielone jako mieszkanie. Z nadzwyczajnego Zebrania, które odbyło się 14 marca, nie zachował się protokół, o tym, co było przedmiotem obrad można pośrednio dowiedzieć się z protokołów Rady Nadzorczej. Wiemy zatem, że Walne odwołało cały Zarząd i całą Radę Nadzorczą. Jednak Stanisław Lekston nadal sprawował funkcje członka zarządu. W wyniku wyborów do Rady Nadzorczej z poprzedniego składu pozostały dwie osoby. Jako ciekawostkę można podać, że komitet powiatowy PZPR radził, aby Rada rekomendowała osoby kandydujące w wyborach. Za celowe uznano, by do składu Rady weszło 3 członków partii, przedstawiciele Rydułtów i „Ryfamy” oraz powinno się „dbać o to, by do RN wszedł też robotnik”. Ostatecznie zebrani wybrali następujące osoby: Stanisława Bijoka, Leona Chudobę, Janinę Jankiewicz, Mariana Kasperczyka, Józefa Korzeniowskiego, Felicję Leśniak, Stanisława Porembskiego, Władysława Stachowskiego i Władysława Wieczorka. Na swym pierwszym posiedzeniu Rada ukonstytuowała się. Do prezydium weszli : Wł.Stachowski jako przewodniczący, St.Porembski jako zastępca i J.Jankiewicz jako sekretarz. Powołano również komisje; rewizyjną, społeczno-wychowawczą, gospodarczą, przydziału mieszkań oraz pracy kobiet. Ta ostatnia miała działać niezależnie od Rady. Ze względu na to, że pełniący funkcję członka Zarządu A.Lach nie wszedł do składu Rady, oddelegowano na tę funkcję J.Korzeniowskiego. Warto dodać, że te dwie osoby nie były zgłoszone do Rejestru Spółdzielni, jednak przyjęto, że kierowały przez krótki okres pracą Spółdzielni. Na tym samym posiedzeniu postanowiono ogłosić w prasie zapotrzebowanie na kierownika spółdzielni. 6 kwietnia w „Trybunie Robotniczej” pojawiło się ogłoszenie o konkursie na to stanowisko. W treści znalazły się informacje: „ Reflektuje się na siły wysoko kwalifikowane z odpowiednią praktyką w spółdzielczości. ...Stanowisko do objęcia od zaraz.” Kandydaci oferty mieli składać na ręce przewodniczącego Rady. W międzyczasie Rada i Zarząd porządkowały nieprawidłowości, prowadzona była normalna działalność inwestycyjna i eksploatacyjna. Plan inwestycyjny na 1961 r. określono na 24 mln zł, w ramach których chciano zrealizować 500 izb mieszkalnych . Wprowadzono również stałe dyżury w sprawie skarg i wniosków – w środy, od godz 16 do 18. Powołano również komisję przydziału mieszkań. W jej skład wchodzić miało 6 osób: 3 przedstawicieli grupy tych członków, którzy byli wzywani do wyboru mieszkania, przedstawiciel zarządu oraz 2 przedstawicieli Rady Nadzorczej. Członkowie Rady mieli być oddelegowywani odrębnie na każde z posiedzeń komisji, co miało zapobiegać możliwości nadużyć podczas przydziałów. Od 1 kwietnia NBP zaprzestał przyjmowania wpłat indywidualnych, co stworzyło problem pobierania opłat czynszowych. PKO pobierało w tym okresie 4 zł od jednej wpłaty, więc poszukiwano rozwiązania mniej kosztownego – np. prowadzenie inkasa czynszów przez gospodarzy domów. Jednak ze względu na brak odpowiednich warunków do takich czynności zdecydowano, że czynsze przyjmować będzie kasa RSM – w tamtym czasie czynna 4 godziny w ciągu dnia i dodatkowo w środy w godz. popołudniowych. Na początku kwietnia oddano do użytku 10 już budynek , tym razem przy ul.Kościuszki 44. Mieścił on 46 mieszkań, sklep na parterze oraz 9 garaży i pomieszczenia na 6 motocykli. Opisujące ten fakt „Nowiny” zwracały uwagę na specjalne termy do podgrzewania wody zainstalowane w budynku. Ze względu na fakt, że większość z 20 zarejestrowanych chętnych na przydział garażu nie była zainteresowana posiadaniem w RSM również mieszkania, pojawiła się konieczność określenia zasad przydziału garaży. Jako warunki konieczne do otrzymania garażu ustalono: członkostwo z pełnym wkładem mieszkaniowym, wpłacenie czynszu za garaż z góry, jednoczesne użytkowanie mieszkania. Inwestycje kontynuowano na ul.Tęczowej oraz przy ul.Kościuszki. Problemem nadal były tereny pod budownictwo. Stąd też postulaty wysunięte przez Spółdzielnię pod adresem nowo wybranej Miejskiej Rady Narodowej, opublikowane w tygodniku „Nowiny”: przydział uzbrojonych terenów pod nowe budownictwo spółdzielcze, w tym szczególnie terenów osiedlowych ze skarbu państwa; refundacja środków finansowych poniesionych przez RSM za Prezydium byłej MRN w czasie realizacji budownictwa spółdzielczego na dozbrojenie terenu o charakterze ogólnokomunalnym, aby nakłady te nie powiększały niemałych zobowiązań członków; priorytet w załatwianiu przez PMRN spraw formalnych, prawnych, technicznych i finansowych RSM. 26 kwietnia odbyło się posiedzenie Rady Nadzorczej dla wyboru kierownika spółdzielni. Spośród pięciu kandydatur wybrano ofertę Henryka Bobka, pracującego do tej pory w MPB nr 2 w Gliwicach. Wprawdzie , jak to w tamtych czasach było przyjęte, o wyborze zadecydowało poparcie komitetu powiatowego PZPR, jednak akurat w tym wypadku wybór był trafny. Potwierdzają to niemal wszyscy, którzy w ciągu dwudziestu lat kierowania przez H.Bobka Rybnicką Spółdzielnią Mieszkaniową mieli okazje się z nim zetknąć. Rada powołała go na stanowisko od dnia 3 maja 1961 r. W tym samym dniu powołano na funkcję członka Zarządu Bogusława Uherka, jednak 25 maja stwierdzono, że nie podjął on swoich obowiązków. Dlatego 28 czerwca Rada powołała na to stanowisko Stanisława Kaszubę. Ostatecznie skład Zarządu ustalono w drugiej połowie roku, kiedy to po rezygnacji S.Lekstonia powołano w jego miejsce Bolesława Kiermaszka. Nowi członkowie Zarządu, poza prezesem, wykonywali początkowo swe obowiązki społecznie, a od listopada za symbolicznym wynagrodzeniem 400 zł. miesięcznie. Wiele działo się również w otoczeniu spółdzielni. W lutym w „Trybunie Robotniczej” ukazał się krótki materiał zatytułowany „Domy dla krasnoludków?” w którym zasygnalizowano zjawisko nie zamieszkałych pięter w domach jednorodzinnych. Po pół roku w „Nowinach” temat ten znalazł kontynuację w artykule „Co nowego w budownictwie mieszkaniowym” autorstwa mgr J.Ogazy. Autor omawiał w nim plusy i minusy trzech form budownictwa: państwowego, spółdzielczego i indywidualnego. Budownictwo spółdzielcze uznał za najbardziej znaczące i najbardziej warte popierania przez państwo. Jako jedną z jego zalet wymienił fakt, że „ ze względu na materialne zaangażowanie spółdzielców w budowę domu, obserwuje się w blokach spółdzielczych duże poszanowanie dla mieszkań i urządzeń.” Z kolei budownictwo indywidualne powinno mieć mniejsze znaczenie ze względu na: „ niewłaściwe często wykorzystanie gruntu (zbyt duże działki budowlane, w dużym stopniu cennego, uzbrojonego terenu); nieekonomiczne i materiałochłonne rozwiązania techniczne wznoszonych budynków (nagminna niechęć do stosowania projektów typowych); częste przypadki zbyt małego zagęszczenia powierzchni użytkowej budynku (2-3 osoby na 110 m2); budowanie domów na wyrost...(budujący wykańcza do zamieszkania jedynie parter-rezerwując piętro dla dzieci-często zupełnie jeszcze małych)..... W związku z przedstawionymi zastrzeżeniami nastąpi ograniczenie budownictwa indywidualnego w miastach. Dalsza działalność i rozwój spółdzielni w takich warunkach nie powinny sprawiać większych problemów. Jednak rzeczywistość nie była pozbawiona usterek – również budynki nie były od nich wolne. Szczególnie pierwsze, w których zastosowano np. wadliwą stolarkę. Również w budynkach przy ul. Kościuszki mieszkańcy mieli kłopoty z parkietami. Ponieważ wykonawcy winą za zły stan podłóg obciążali niewłaściwą konserwację, spółdzielnia podała do wiadomości dopuszczalne sposoby czyszczenia i malowania parkietów. Już w trzy lata po pierwszych zakończonych realizacjach , konieczne były remonty na kwotę 130 tys. zł. Ze względu na brak środków pochodzących z opłat za mieszkania, wydatki te musiały być pokryte z kredytów. Jeżeli idzie o wysokość opłat, to różniły się one w zależności od kondygnacji. Najdroższe były mieszkania na I piętrze, jedynie wyższe opłaty pobierano od lokali użytkowych usytuowanych w parterach budynków. Jak już zaznaczono we wstępie do tego odcinka, 1961 rok był bogaty w wydarzenia. Dość powiedzieć, że Rada Nadzorcza odbyła 25 posiedzeń, wydając szereg pisemnych zaleceń. Właśnie protokolarze Rady są głównym źródłem wiedzy o tamtym okresie, gdyż w archiwach brak jest szeregu roczników protokołów z obrad Walnych Zgromadzeń i posiedzeń Zarządu. Rok zamknięto Walnym Zgromadzeniem w dniu 20 grudnia , a efektami najbardziej widocznymi w działalności było 5 oddanych do użytku budynków i drugie tyle w trakcie realizacji.
Rok 1962
Rok 1962 upłynął zdecydowanie spokojniej niż rok poprzedni. Zarówno Zarząd jak i Rada Nadzorcza weszły w okres pracy pod stabilnym kierownictwem – prezes Zarządu Henryk Bobek kierował pracą RSM do 1982 r., a nowy przewodniczący Rady Władysław Stachowski był wybierany na tę funkcję do 1975 roku. Plany budowlane przewidywały na ten rok przydzielenie 170 mieszkań i realizację 616 w stanie surowym. Łączne wydatki zaplanowano na 25 mln. zł. Koszt budowy 1 m2 mieszkania ustalono na 3.200 zł. Jak można przeczytać w prasie z tego okresu – nie była to kwota mała, w porównaniu np. z kosztem mieszkań oddawanych przez DBOR-y. Jednak zaletą budynków spółdzielczych miała być jakość mieszkań (choć różnie z tym bywało) oraz nowoczesność architektury wznoszonych domów i ich lokalizacja. Rzeczywiście, RSM udało się rozpocząć budowy w bezpośrednim sąsiedztwie centrum Rybnika oraz na ul. Kościuszki , która stawała się reprezentacyjną ulicą miasta. Pierwsze budynki powstały też w Rydułtowach przy ul.1 Maja. Osiedle budowane głównie dla pracowników miejscowej kopalni miało liczyć 92 mieszkania. Domy wznoszone w Rybniku były przedmiotem zainteresowania lokalnej prasy. „Nowiny” na przestrzeni roku 9 razy zamieszczały publikacje dotyczące RSM . Chwalono rozwiązania architektoniczne – o osiedlu przy ul. Kościuszki i Chrobrego pisano: Jest to przykład racjonalnego wykorzystania małego skrawka ziemi. Oczywiście , nie zadając sobie trudu twórczego myślenia , można by widoczne na rysunku domy ustawić równolegle do ulicy, czyniąc zadość tradycji i ... nudzie. Usytuowanie domów pod kątem 45o w stosunku do jezdni- można zaliczyć do efektownych i z punktu widzenia urbanistyki udanych...Na tym polega między innymi rola architekta w pogłębianiu wrażliwości społeczeństwa na piękno. Osiedle to miało liczyć 90 mieszkań oraz na parterze domu przy ul. Chrobrego sklep kombinowany (mięsno-podrobowo-garmażeryjny). W domach przewidziano centralne ogrzewanie zasilane przez kotłownię Rybnickiej Fabryki Maszyn. Projekt przedstawiono pod tytułem „Piękna dzielnica” ubolewając jednocześnie, że nie zostanie on zrealizowany w formie przedstawionej na rysunku: Jedno charakterystyczne spostrzeżenie: wszystkie domy osiedla będą liczyć pięć kondygnacji, mimo że pierwszy dom z prawej strony posiada w projekcie osiem kondygnacji. O co chodzi? Ktoś uznał, że jest on za wysoki, że- widocznie- niepotrzebne są w mieście punktowce, w rezultacie „ścięto” mu dwa piętra. Uczyniono to w okresie, kiedy urbaniści postulują zabudowę Rybnika w górę. Coś tu „nie gra”. Podobał się także oddany do użytku budynek przy ul.Kościuszki 13. Przeznaczony dla 34 rodzin zawierał takie udogodnienia jak centralne ogrzewanie ( młodszym czytelnikom może to wydawać się dziwne , ale na owe czasy nie było to zbyt częste) oraz zsypy dla śmieci. Za ciekawe uznano zastosowanie eternitowych falistych płyt w elewacji budynku. Niestety , już w następnym tygodniu okazało się , że nie wszystko napawa optymizmem. W 30 numerze „Nowiny” pisały: Ostatnio wybudowane przez „Rybniczankę” mieszkania budzą niepokój. Niepokoi zaś szczególnie budynek przy ulicy Kościuszki nr 13. Czy mamy wymieniać braki i wyraźne niedbalstwa? Od paru mieszkańców budynku otrzymaliśmy ich cały spis, smutny i godzący w autorytet Spółdzielni. Nie, nie będziemy tutaj cytować tej „czarnej listy”. Wzywamy jednak Spółdzielnię : Idźcie, zobaczcie – i natychmiast naprawcie. Nie wolno tracić zaufania spółdzielców. Usuwanie usterek, konserwacja i bieżące remonty stawały się coraz bardziej widoczne w strukturze kosztów spółdzielni : wynosiły 24%, podczas gdy koszty administracyjne zaledwie 1%o (oczywiście , największe środki pochłaniały inwestycje). Przyczynami takiego stanu rzeczy były: niska jakość niektórych materiałów (np. piece gazowe po krótkim czasie nadawały się do wymiany) i niesolidność wykonawców robót. Problemem były także częste opóźnienia prac budowlanych w stosunku do planów. Dobrze ilustruje to sytuacja z końca października, kiedy to wykonawca przeniósł brygady tynkarskie z budów RSM na budynki wznoszone dla Dyrekcji Budowy Osiedli Robotniczych. Powód był prozaiczny – za oddanie budynku do eksploatacji w terminie.... DBOR płacił specjalną premię. Spółdzielnia takich środków nie posiadała, więc była przesuwana w harmonogramach robót, tym bardziej, że za nieterminowe wykonanie robót nie groziły w praktyce żadne sankcje. W takiej sytuacji w RSM zaplanowano utworzenie 16 osobowej grupy konserwacyjnej dla właściwego utrzymania nowych jeszcze domów. Prace budowlane posuwały się jednak dalej. Rozpoczęto budowę przy ul.Kraszewskiego, pod koniec roku wyburzono „kasztelankę” przy Placu Kopernika , robiąc miejsce pod budynek mieszkalny oraz sklep. W maju spółdzielnia gościła delegację rządową z Jugosławii, która zapoznała się z zagadnieniami organizacyjnymi i technicznymi spółdzielczości mieszkaniowej. Fakt ten jest godny odnotowania, bowiem wizyta była złożona w dwóch najlepszych spółdzielniach na Śląsku : w Bielsku-Białej i właśnie w Rybniku. Obok budowy mieszkań i lokali użytkowych , Statut spółdzielni przewidywał w miarę możliwości i potrzeb organizowanie i prowadzenie osiedlowych warsztatów naprawczych, pralni, kąpielisk, świetlic, klubów, bibliotek i miejsc zabaw i wypoczynku dla dzieci. Początki działalności tego typu były w RSM dość trudne. Pomieszczenia po browarze na osiedlu Tęczowa, w których planowano urządzenie świetlicy i magla, zostały przekazane przez Radę Narodową Centrali Tekstylnej na magazyn. Kolejny magiel zaprojektowano w budynku przy ul. Kościuszki 24/26 , jednak jak się okazało już w trakcie przygotowań, wejście do pomieszczenia było zbyt wąskie. Magiel nie chciał się również zmieścić przy Kościuszki 13. W budynku tym postanowiono jednak urządzić na 4 piętrze czytelnię. Pralnia z kolei miała być usytuowana w nowych budynkach osiedla Kościuszki – Chrobrego. Uciążliwy dla lokatorów był również brak uporządkowania terenów wokół budynków po prowadzonych pracach. Ze względu na liczne problemy związane z uzyskaniem spychacza, piasku a przede wszystkim środków finansowych na tego typu prace , część porządków wokół budynków była wykonywana przez samych mieszkańców. We wrześniu Rybnicka Spółdzielnia Mieszkaniowa oddała do użytku 1000 izbę. Z tej okazji odbyła się uroczystość, o której jednak nic bliższego, na podstawie dostępnych źródeł, nie potrafimy powiedzieć. W życiu codziennym spółdzielni , jak wynika z informacji składanych przez Zarząd Radzie Nadzorczej dominowały w tym okresie problemy inwestycji i eksploatacji. Stwierdzono, że od czasu naliczania odsetek od nieterminowych wpłat czynszu, zmniejszyła się kwota zaległości, a bieżące czynsze płacone są regularnie. Okazało się również , że pomimo braku mieszkań, nie wszystkie nowe „M.” znajdują jednakowo łatwo chętnych. W związku z małym zainteresowaniem najmniejszymi i największymi mieszkaniami wśród członków RSM, część trzeba było oddać do dyspozycji zakładów pracy, które finansowały wkłady mieszkaniowe dla swoich pracowników. Trzeba pamiętać, że cały czas obowiązywały normy metrażu mieszkań oraz ich zaludnienia. W 68 mieszkaniach spółdzielczych nie były dotrzymane normy zaludnienia - brakowało 74 osób, a normy metrażu były przekroczone o 37 cm2. Z tego powodu spółdzielnia nie mogła skorzystać z dodatkowych ulg w spłatach kredytów zaciągniętych na budowę. Wśród spraw organizacyjnych należy odnotować zakończenie sporów związanych z rejestracja nowego Statutu RSM. Przeprowadzenie zmian było obligowane nowym Prawem spółdzielczym. Zmiany takie uchwalono już w grudniu 1961 r, jednak Centralny Związek Spółdzielni Budownictwa Mieszkaniowego zakwestionował zapisy w 8 paragrafach. Z kolei Rada spółdzielni rozpatrując zastrzeżenia Związku w trzech punktach utrzymała treść przepisów w brzmieniu przyjętym przez Walne Zgromadzenie. Nastąpiła ożywiona korespondencja pomiędzy spółdzielnią, Związkiem a sądem. Decydującym argumentem za przyjęciem statutu w wersji „obowiązkowej” była jak się wydaje, groźba wstrzymania przez Bank Inwestycyjny kredytowania spółdzielni. Rada Nadzorcza RSM zmieniła skład w trakcie majowego Walnego Zgromadzenia. 31 maja dokonano wyboru prezydium . Przewodniczącym został ponownie Władysław Stachowski, zastępcą Arkadiusz Pierchała, sekretarzem Eugenia Janeczko. Powołano również komisje: rewizyjną, gospodarczą i społeczno – wychowawczą. Jednak do końca roku komisje – poza rewizyjną – praktycznie nie wykazały się żadną działalnością. Sama Rada odbyła 10 posiedzeń plenarnych. 1962 rok spółdzielnia zamykała efektem oddanych do użytku domów na terenie Rybnika i Rydułtów.

